środa, 13 stycznia 2010

Fenomen

Jedenasty stycznia 2009 roku, godzinę temu skończył się XVIII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W internecie czytam, że po raz kolejny pobito rekord zebranych pieniędzy i serce mi rośnie, bo zebrane pieniądze pokazują, że Polacy potrafią pomagać, chcą pomagać, tylko potrzebują impulsu. Pokazują to, że potrafimy zjednoczyć się wokół jednej idei, potrafimy być Solidarni i to nie tylko wobec komunizmu, wokół być wrogim wobec czegoś, a także w momencie, gdy trzeba komuś pomóc, zrobić coś dobrego dla drugiego.


Mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem WOŚPu jako akcji społecznej, jako swoistego ruchu społecznego. Skąd on się wziął?
Po pierwsze - charyzma
, charyzma Jurka Owsiaka - człowieka 55-letniego (sic!), człowieka, któremu się jeszcze chce. Człowieka, który zaczynał swą pasję od Woodstocku, tego amerykańskiego i zapragnął przenieść go na polski grunt. I zrobił to! Człowieka, który z niczego stworzył potężną machinę, machinę pomocy ludziom. A nawet więcej, pomocy dzieciom, tym, które często same nie potrafią jeszcze mówić, nie mogą napisać protestu, pozwu, podania. I on ujął się za nimi. To się ceni.
Po drugie - organizacja - z każdym rokiem coraz więcej ludzi przyłącza się akcji, wykorzystywanych jest coraz więcej środków masowego przekazu, możliwości dotarcia do ludzi, którzy chcą wspomóc akcję, a nie mają możliwości wrzucenia swojego grosza do puszek. Obecnie można nawet nie ruszać się z domu w dniu finału, a wspomóc akcję przelewem, smsem lub licytacją wszelkich rzeczy. Nic jednak chyba nie cieszy tak, jak widok ludzi młodych i tych młodych duchem, bez ograniczeń wiekowych, którzy czekają na wrzucenie monety do ich puszki. W zamian za to zaś otrzymujemy serduszko, niezmienny symbol od 18 lat. I już świat staje się lepszy, widok obcych nam ludzi, idących tą samą ulicą, którzy mają naklejone gdziekolwiek serduszko WOŚP powoduje chęć uśmiechu do nich. Bo każdy z nas, wrzucających, pomagających jest członkiem wielkiej Rodziny, Rodziny Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I możemy nosić to serduszko z dumą i dawać dookoła dobry przykład, przykład pomocy.
Po trzecie - jedność - zostało o niej napomknięte już we wcześniejszym punkcie - dzień finału WOŚP to dzień jedności Polaków, zdecydowanej większości Polaków. Bo, niestety, cały czas są ludzie, którzy w akcji Orkiestry widzą samo zło, podejrzane interesy i inne wady. Cóż, takie są prawa demokracji. O nich jednak później, teraz o jedności wspierających. Wszyscy są wtedy jedną wielką Rodziną - prezydent i premier zgodnie wspomagają, ci z lewicy i ci z prawicy na chwilę odkładają na dalszy plan walkę polityczną. To jest ważne, swoiste Treuga Dei, dzień bez awantur, tumultów. Chociaż jeden w roku.
Po czwarte - prostota - nie trzeba poświęcać swego życia, zdrowia, szmatu czasu, by pomóc, wystarczy iść ulicą i zauważyć kwestujących. To też przyciąga Polaków do Orkiestry - możliwość pomocy w sposób niewymagający wielu starań. Ot, grosz do puszki i człowiek już jest kimś lepszym. I ma poczucie tego, że pomógł, może to zauważyć potem w szpitalu, gdy widzi sprzęt oznaczony sercem Orkiestry. I ma świadomość, że to on pomógł w zakupie tego sprzętu ratującego życie najmłodszych.
Połączenie tych kilku czynników daje piorunujący efekt - niebywały sukces, popularność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której ufa zdecydowana większość Polaków, co pokazują z roku na rok rosnące kwoty, zebrane przez Orkiestrę.


I tego nie potrafi nawet nadwątlić ojciec Rydzyk i jego środowisko. Swoją drogą, dziwny to ksiądz/zakonnik, który sieje taką nienawiść wokół siebie i podburza do niej ludzi. To jednak temat na kolejne rozważania. W każdym bądź razie nawet słowa płynące na antenie Radia Maryja nie są w stanie powstrzymać tej wielkiej fali dobroci. Jednakże zatrzymam się chwilę na zarzutach stawianych Owsiakowi, aby móc się do nich odnieść.
Zarzut pierwszy - Owsiak i zarząd fundacji WOŚP czerpią duże korzyści majątkowe ze zbiórki. Tak twierdzi Radio Maryja i środowiska jemu tożsame. I tylko one, nikt nie ma na to dowodów, poza tym Orkiestra co roku zamieszcza szczegółowe rozliczenie finansowe. A gdzie można znaleźć rozliczenie Radia Maryja? Ojciec dyrektor nie widzi belki w swoim oku... A gdyby nawet Jerzy Owsiak zarabiał pieniądze poprzez WOŚP (w co wątpię, ma inne pola do zarabiania), to też mu się to należy, wykonuje bowiem kawał dobrej roboty, którą powinno robić państwo.
Zarzut drugi - słynne owsiakowe "róbta co chceta" podnoszone jako zarzut bardzo niepedagogicznego postępowania, namawiania do rozpasania i innych wybryków, zwłaszcza w kontekście Przystanku Woodstock. I tu znów trzeba zadać pytanie - czy od tego "róbta co chceta" ktokolwiek poniósł śmierć na Przystanku? Tak, zdarzają się wypadki śmiertelne, ale są one incydentalne. Z drugiej strony zarzut niepedagogiczności tego zdania jest też chybiony. Nie można bowiem młodych ludzi trzymać na smyczy ciągłych zakazów, nakazów. Dorastający człowiek dobrze wie czego chce i dąży do samorealizacji. Trzeba mu w tym pomagać, a hasło Jurka jest tu bardzo na miejscu, być może z małym dodatkiem wyrazu "ale" - "róbta co chceta, ale... nie krzywdźcie innych, nie ryzykujcie swego zdrowia". Wtedy, wydaje mi się, hasło to będzie bez zarzutu.
Zarzut trzeci - jeden z bardziej niedorzecznych jaki słyszałem - "WOŚP wykonuje pracę należącą do państwa i nie powinna tego robić". Przecież to zakrawa absurdem na kilometr! WOŚP jest podstawą polskiego społeczeństwa obywatelskiego, pokazaniem, że Polacy mogą radzić sobie bez pomocy rządu, że organizacja taka jak Orkiestra jest w stanie zrobić to, czego państwo, władające przecież budżetem, zrobić nie może, nie chce, nie potrafi...
Zarzut czwarty - "część pieniędzy zebranych w WOŚP przeznaczanych jest na Przystanek Woodstock". I owszem, jest on organizowany z pieniędzy WOŚP, ale z pieniędzy od sponsorów i odsetek bankowych od zebranej w zbiórce kwoty. Fundacja sama zarabia i może wydawać pieniądze. Ponadto Woodstock jest podziękowaniem dla wolontariuszy Orkiestry, jest to miejsce wielu spotkań z ludźmi kultury, sztuki. Jest to wielkie wydarzenie muzyczne. I z pewnością zdarzają się na nim narkotyki, ale są incydentalne. A serce powinno rosnąć każdemu Polakowi, który widzi masy, tysiące, miliony młodych ludzi zjednoczonych wokół jednego hasła "Miłość Przyjaźń Muzyka", wspólnie tańczących i bawiących się. Poza tym, młodzież gdzieś musi się "wyszaleć", a gdzie zrobi to lepiej: na Woodstocku tańcząc, tarzając się w błocie czy na ulicy, wyrywając staruszce torebkę z ręki bądź paląc papierosy w bramie? To pytanie do ojca Rydzyka, bo to on bowiem podnosi takie zarzuty. A gdzie on był, gdy Owsiak startował z Orkiestrą? I co robi teraz? Czy ma to coś wspólnego z dobroczynnością? Chyba tylko w stosunku do samego siebie... A to jest zwykły egoizm, niegodny kapłana.

Orkiestra ma wielkie wpływ na życie miasta, w którym organizowane są zbiórki. W dniu tym panuje w nim milsza atmosfera, ludzie są do siebie uśmiechnięci, bardziej serdeczni. To korzyść niematerialna, a są także korzyści czysto materialne. Rozwiniętych jest wiele straganów z wszelkimi produktami, od waty cukrowej do pluszowych misiów, otwarte są sklepy. I to nie jest nic złego, wręcz przeciwnie. Sama obecność Orkiestry napędza gospodarkę. Nie dość, że pomagają dzieciom, to także całemu społeczeństwu. W ramach Orkiestry organizowane są różne koncerty, zabawy, wydarzenia. To kolejna zasługa tej organizacji – ukulturalnianie, dawanie ludziom możliwości kontaktu z kulturą, sztuką. A zespołom dawanie możliwości występów, przekazania swojej sztuki innym.
A jaka może być rola pedagoga w misji WOŚP? Po pierwsze, sam może wspierać, kwestować, licytować na rzecz Orkiestry. Po drugie, i chyba ważniejsze, ma wpływ na młodzież i może wpajać im dobre wzorce, wzorce pomocy. Negować zaś, obalać „fałszywe wzory”. Do tego celu można wykorzystać pogadanki, dyskusje na temat WOŚP, aby dobrze, właściwie kształtować młody umysł. To nauczyciel może wychowywać kolejne pokolenie pomagających Orkiestrze, młodych, dobrych ludzi. I musi z takiego autorytetu korzystać. Inaczej można uznać to za marnotrawstwo okazji do wychowywania młodego pokolenia. A czyż nie do tego stworzony jest nauczyciel?

Podsumowując, można odnieść wrażenie, że jestem fanatykiem Wielkiej Orkiestry. I taka jest prawda, choć mój fanatyzm nie powinien być źle interpretowany. Jestem fanatykiem tej prostoty pomagania, tej wielkiej misji, której wymierne korzyści widać w szpitalach całej Polski. Jerzy Owsiak to wielki bohater i dobrze, że nie angażuje się w politykę, choć gdyby zechciał startować w wyborach prezydenckich, wygrałby je w cuglach. Tego jednak nie zrobi, bo wtedy nie byłby sobą, polityka nie jest miejscem dla ludzi tak szczerych jak on. On robi swoje - pomaga, organizuje - i to daje mu więcej popularności niż prezydentowi i premierowi razem wziętym. I tego trzeba się trzymać do końca świata i o jeden dzień dłużej, jak to mówi Owsiak. Strach tylko pomyśleć, co będzie, gdy ten charyzmatyczny 55-latek przejdzie na emeryturę. Miejmy nadzieję jednak, że nastąpi to jak najpóźniej i będzie miał Owsiak swego następce, który będzie organizował Wielką Orkiestrę do końca świata. I o jeden dzień dłużej... Przeciwnicy zaś zawsze będą, jednak nie ma co z nimi polemizować, są bowiem zaślepieni nienawiścią i żaden dowód do nich nie dotrze, gdy ich guru ma swoje zdanie. A Orkiestra mówi sama za siebie, pokazuje dowody swej dobroczynności i będzie trwać dopóki będą ją wspierać Polacy.

[Wstawki o pedagogu i jego roli na potrzeby zajęć z pedagogiki zostały zrobione]
[Czapka ze zdjęcia jest moja :)]

Witam w nowym roku.