środa, 22 listopada 2006

Odcisnęli nas z jednej foremki...:-)

Zaczynałem dziennik z myślą o tym, że ktoś go tam będzie czytał. Ktoś przeczyta, może się uśmiechnie, może wyciągnie jakiś wniosek z jednej czy drugiej noty dla siebie. Tak pisałem i pisałem, komentowaliście to najczęściej wy ;-). Aż do pewnej noty. Pamiętnej już Przyjaciele i "przyjaciele". Pamiętam, że odnośnik do niej znalazł się w moim opisie GG. Zamierzenie było, by i Przyjaciele i "przyjaciele" przeczytali to. Ale przeczytała to też pewna osoba, która ani do jednego, ani w żadnym razie do drugiego grona nie należała. I jeszcze notkę skomentowała... Ach to zuchwała ;-). Podpisała się jako Panna Migotka. I tak komentowała i komentowała wszelakie noty od tamtej pory, cały czas pozostając tajemniczą Panną M. Odsłaniała tylko rąbek tajemnicy... Ale dalej pozostawała tajemnicza... I tak to się toczyło. Ja skołowany gubiłem się w domysłach kimże może być tajemnicza komentująca. Przez pewien okres czasu sądziłem, że jest po prostu jakimś żartem któregoś kumpla... I tak apelowałem o odsłonięcie... o pokazanie się na oczy... Prosiłem nietylko ja ;-). I w końcu dało to efekt...

Dnia 15 listopada 2006

16:51:07 Migotka (GG# xxxxxxx)
hej...
16:51:21 Migotka (GG# xxxxxxx)
stwierdziłam, że wreszcie należałoby się odezwac...


Nawet nie wiesz jak się ucieszyłem tym. Jakie to życie jest dziwaczne... Przez taką skrzynkę, znaczy komputer ludzie się zaprzyjaźniają.

I wybiegając do dnia wczorajszego już, znaczy 22 listopada. O godzinie 19:20 spotkałem w końcu Pannę M. osobiście. Mogliśmy w końcu pogadać, wymienić coś więcej niż tylko uśmiech i "cześć" w szkole... Kwiatka nie miałem - kwiaciarnie o 19 zamknięte już. Ale i tak jakoś od początku czułem, że to musi być dobrze. I zaczęliśmy spacer. Obeszliśmy dobry kawałek naszego małego miasta. W tym czasie omówiliśmy tyle tematów... Nie wiem jak to opisać. To jest wielkie, że ludzie znajdują najczęściej wartościowych ludzi w najbardziej nieprawdopodobnych sytuacjach :).

Najważniejsze co ustaliliśmy na tym spacerze jest to, że jesteśmy chyba jakimś myślowym rodzeństwem, a może w ogóle jesteśmy rodzeństwem ;). Skąd taka idea? Bo nigdy nie spotkałem człowieka, który myślałby identycznie do mnie, który miałby podobne poglądy, tak podobne podejście do życia. I to jeszcze człowiek ten chodzi w spódnicy :o. Cóż nas łączy? Podejście do życia, podobny gust muzyczny. Obydwoje nosimy nasze książki w torbach na ramię. Obydwoje sądzimy, że chyba niebardzo trafiliśmy na swoje czasy... Chyba powinniśmy żyć ciut wcześniej. Ale żyjemy teraz i z tym jest dobrze.

Spotkałem szczerą dziewczynę, z którą jesteśmy złączeni jeszcze jednym wspólnym podejściem. Podejściem do przyjaźni. Ona reprezentuje podejście moje, albo ja reprezentuję jej podejście ;). Nie, reprezentujemy nasze wspólne podejście. Już wiem w tym momencie, że mam naprawdę dobrą przyjaciółkę. A ile wy się znacie?! - zakrzykną zatwardziali normalni realiści... Ile się znamy? Znamy się bezpośrednio, znaczy z rozmów choćby na gg od dni 8. Przez dziennik znamy się dłużej. A ja wiem, że Anna jest moją przyjaciółką. Dzielić tyle wspólnych poglądów, twierdzeń, zdań. To jest wielkie. Aż ciężko to ubrać w słowa. Spotkałem naprawdę dobrą osobę na swojej drodze. Kolejną.

I tak oto, dzięki spontanicznej propozycji, dwoje ludzi miało bardzo miły wieczór. To nic, że padał deszcz... Najważniejsze były te rozmowy. O wszystkim i o niczym. A najczęściej powtarzanym zdaniem było: "Skąd ja to znam" albo Ej... ja mam tak samo.... Bliźnięta, duchowe bliźnięta.

I tak już wiem, że Ania dołącza do grupy przyjaciół, tych szczególnych osób... bardzo ważnych dla mnie. A realiści niech zamilkną. Bo spotkało się dwoje ludzi z przerostem zaufania i wiary w drugiego człowieka. I właśnie dlatego zrozumiały się od pierwszej minuty...

Takich ludzi nie spotyka się codziennie na ulicy... To jest chyba oddziaływanie siły wyższej. Czasem zsyła nam ona takich ludzi, można ich nazwać Aniołami. A kto by pomyślał.... gdyby nie to, że któregoś dnia szukałaś ludzi z Nidzicy, którzy tak jak Ty siedzą nocą przed monitorem, to pewnie byśmy się nie poznali... A tak, to jest jak jest :).

Rozmowy świetne, zrozumienie, uśmiech, swoboda. To jest to co uwielbiam. Z takimi ludźmi jak P. M. warto kraść konie... I ta rozmowa, jakbyśmy się znali od wielu lat, jakbyśmy wiedzieli o sobie wszystko. To jest kolejna piękna strona życia. A my znamy się osobiście od kilku godzin... Ale nie czas gra rolę, tylko serca.

I jeszcze jedno. Odcisnęli nas z jednej foremki. To pewne. Takie bliźnięta z nas. Dobrze, że się spotkaliśmy na swoich drogach. I to zaufanie nasze, które kurcze już jest. A znamy się 8 dni... I ktoś kiedyś powiedział, że to czas warunkuje przyjaźń... Guzik prawda. To zależy od ludzi. Ich podejścia do tego wszystkiego. A takie podejście, które nas łączy, jest najlepsze :). I te rozmowy. O wszystkim. I o modzie, urodzie, o Kaczorach, Romku... Takie błahostki. Ale było też wiele tych ważnych rozmów, o rzeczach wielkich, tych nadziemnych. I ta moja łatwość mówienia o nich została jeszcze podniesiona przez postawę mojej rozmówczyni. Ach, te bliźniaki... z których siostra jest starsza tylko o sześć miesięcy. Co tam... ;). I wzruszyłem Cię? Ale to tylko ja... Taki tam dziwny człowiek, który mówi tylko to co ma w głębi serca. Ten, który nie kryje się z uczuciami. Taki jestem.

P.S. Jakby to powiedziała nasza wspólna pani od biologii: Macie takie same allele duszy... tylko, że jedno z was jest XX, a drugie XY ;).

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

kurde, czytam Ciebie i siebie i to jest to samo, tylko w inne ubrane słowa :)
telepatia ;)

Anonimowy pisze...

żaden z poetów nie stworzył czegoś piękniejszego niż te Twoje porównanie do alleli :)
muszę to zapisac aż, bo nie daj Boże wywietrzeje ;)
normalnie kurde no nie mam słów :)

Anonimowy pisze...

pogubilam sie juz.... najpierw Nighti,teraz Migotka..... Marcin,szalejesz;)...ale,jakby nie bylo,to zycze szczescia... z kim tylko chcesz...mimo wszystko...

Anonimowy pisze...

a,i jeszcze jedno- jak widzisz,Stworca nie wyrzucil Twojej foremki;)

Tabula rasa... pisze...

Droga my friend ;).. Kimkolwiek jesteś, bo nie wiem kim ;]. Ja nie szaleję... Tu nie o to bowiem chodzi...

Anonimowy pisze...

bo ludzie zawsze doszukują się jakiś podkontekstów.

Przyjaciółko mojego Przyjaciela - nie znasz się i tyle Ci powiem :P

eM. też nie znasz skoro nie umiesz czytac pomiędzy wierszami Jego wypowiedzi.

tyle mojego,
peace ;)

Anonimowy pisze...

A "normalni" twierdza ze przyjazn miedzy mezczyzna i kobieta musi miec zawsze podtekst seksualny badz majatkowy...

Anonimowy pisze...

A niech Cię! Jak ja się nie mogę odnaleźc wśród ludzi, to Ty sobie w tym czasie zjednales kolejną osobę. ;]
Moje gratulacje.

Anonimowy pisze...

I widzisz, a mówiłam, że kiedyś sie wszystko ułoży? I co? I miałam rację!

[musze.walczyć.ze.sobą.{ponoc nie widać tego co w kwadratach}]

Anonimowy pisze...

[a ja widzę wszystko]

Tabula rasa... pisze...

Ja także. I to mnie smuci :(.

Tabula rasa... pisze...

Nieaktualne. Telefoniczna rozmowa wyjaśnia niejasności ;-)

Anonimowy pisze...

nieufacz, drażnisz mnie tymi swoimi komentarzami, bo nie wiem kto Ty iw ogóle jakoś tak czy coś ;P

A Timi wie już wszystko, i ja wiem dużo, i jednak zostane przy swoim

[to Wy widzicie co pisze w kwadratach?!]

Anonimowy pisze...

to 'szalejesz' bylo z przymruzeniem oka;)panno Migotko,ja czuwam. jestem niczym Aniol Stroz Skibiego. on nie wie kim jestem, i dobrze. z jego twarzy mozna wyczytac wszystko,jak z ksiazki. a ja umiem czytac i jesli wyczytam cierpienie... uwazaj na niego,po prostu;)




no,to by bylo na tyle... see you;)