Minął tydzień. Tydzień temu byłem świeżo po powrocie z Torunia. To co działo się tam opisałem. A teraz jestem tutaj, tydzień po tym. I dalej jestem taki jak byłem wtedy. Cholernie tęsknię. Ale znam już termin następnego wyjazdu. 8. grudnia, w dniu moich siedemnastych (jaki ja jestem stary...) urodzin, znów będę tam... To już niedługo. Na wyciągnięcie ręki. Wytrzymamy.
Minął tydzień. Tydzień pod znakiem ciągłego zamyślenia. Ciągłych myśli o Tobie. Wiesz jak mi myśli kradniesz? Wiesz. I to jest teraz piękne. Nie boję się teraz niczego, bo wiem, że moje serce jest wspomagane przez Twoje. Czuję Ciebie obok, choć nie widzę... Ale czuję, że też myślisz o mnie. To tylko 3 tygodnie jeszcze. I znów Toruń Miasto. I znów wejdę po schodach. I znów zobaczę Ciebie! I powitanie nie będzie już takie jak było tydzień temu... Pamiętasz? Ale byłem spięty... Teraz się z tego śmieję, bo musiałem naprawdę komicznie wyglądać z tą różyczką. I nie wiedziałem, że w tym momencie spotkałem największe szczęście...
Ze spraw bardziej przyziemnych, tak na małą przerwę w moich uniesieniach, muszę powiedzieć, że tydzień minął pod znakiem awarii internetu... Jutro już gość z serwisu musi zawitać. Płaci się, to się wymaga.
I kontynuując. Tydzień minął pod znakiem tęsknoty... Tęsknię... I minął też pod znakiem telefonów. Dzwoniłem i dzwoniłem, to mi dawało namiastkę Ciebie w pobliżu. Słyszeć głos ukochanej osoby to jednak wiele. I jest człowiekowi łatwiej, bo czuję, że osoba ta jest ciut bliżej. Wytrzymam. To tylko kilka dni już...
A wczoraj naprawdę przekonałem się, że pewna osoba jest moim przyjacielem. Wyciągnął mnie kolega Mateusz na spacer. Przeszliśmy około 5 km. Wieczór, ciemność. Rozmowiać można było bez końca. Wielki człowiek z Niego jest. Mądry, godny zaufania. Pomoże mi zawsze gdy mam problem. I za to wielki dla Ciebie Mateuszu szacunek. Ty też zawsze liczyć możesz na starego Skibiego.
Tak samo wszyscy inni przyjaciele Skibiego. Ja wam to muszę powtarzać? W końcu was zanudzę...
Ale to jestem ja... Gdyby mi ktoś powiedział: Weź się zmień, to dostaniesz furę kasy... Tylko po prostu nie zwracaj na ludzi uwagi, bądź zupełnie inny niż byłeś.... Powiedziałbym takiemu człowiekowi staropolskie: Won!. Tak samo ja nie chcę zmieniać was, ludzi w moim otoczeniu. Dlatego nieraz mi nie wychodzi w kontaktach z ludźmi. Ostatnio postanowiłem się wycofać z pewnej znajomości. Znaczy nie wycofać, tylko sprawdzić drugą osobę. I stało się tak jak się stało. Ja tego nie żałuję, bo się uczę kolejnej prawdy o ludziach...
Kocham i tęsknię... Ale wytrzymam.
I jeszcze dwie kwestie. Pierwsza to apel. Do tych czytelniczek, które mają swoich ukochanych tutaj... Szanujcie siebie nawzajem. Macie siebie na wyciągnięcie ręki. A ja? Spójrzcie na tych, którzy tęsknią, bo nie mają kochanych blisko...
Druga. Mateusz powiedział wczoraj, że do uśmiechu potrzeba napięcia 16 mięśni, a do smutku 21... Nie sądzicie, że lepiej się uśmiechać i nie męczyć zbyt wielkiej liczby mięśni?
niedziela, 19 listopada 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
9 komentarzy:
Hmm, może to nie trzy tygodnie, ale dla mnie już tydzień to dużo.A jak myślę o wakacjach to mdło mi się robi:P W tym roku do wakacji nie tęsknie zbytnio;P Pod apelem się podpisuje;)
Zawsze twierdziłam, ze Mati i Skibi, dwa gagatki, wesołymi istotami są.. mam nadzieję, że za rok, niecały rok, będziemy częściej się spotykać ;) no i znów mnie tak rozśmieszać będą..
A ja chcialem znowu tu z Budka Suflera wyjechac...
:)
jasne, że wytrzymasz!
Twoje skrzydła, które owego czasu przerosły Ciebie samego [w pozytywnym znaczeniu] będą Cię nosic, będą Cię chronic!
nie ma takich gór, których byś nie przeskoczył, pamiętaj!
jakby było Ci źle, tak, że nie mógłbyś wytrzymac z samym sobą, to sam wiesz co, jak i gdzie... ;)
Tęsknota osłabia marne związki, prawdziwie niezwykłe umacnia.
:)
będzie dobrze eM. ;)
A co ja Ci mogę powiedzieć?
Powodzenia. ;]
a raczej Maroon Garrety said ...
Cieszę się bo dwoje zakochanych ludzi
jest wspaniałym dowodem na to,
że całość może być doskonalsza,
niż jej poszczególne części.
Sam człowiek czuje się zagubiony;
przy drugim człowieku czuje,
że jego życie może być wypełnione
pokojem, czułością i radością.:)
No ba ;*
Tylko...
tylko Ty wiesz...
Tylko nie trać nadziei :>
jęsli to do mnie było drogi nieufaczu, to tu chodzi o rzecz zupełnie inną. Marcin wie 'ocebe' i się na to godzi, ja też, ale wie, że są tego pewne konsekwencje, ale ponoć lepszy rydz(yk) niż nic.
ja nadziei nie trace, bo wiem, że nadzieja umiera ostatnia [ona w ogóle umiera?] i tego się trzymam, pozam 8 miesięcy takiego związku już raz zrobiło ze mnie maratończyka, ale hm, tu nie można mówić o związku, po prostu.
Prześlij komentarz