ona chyba ma trochę racji... a nawet sporo.
uważam Cię za sensownego człowieka, szczerego człowieka. jeżeli coś Cię boli, to mów o tym otwarcie, nie ukrywaj się po kątach w swojej Utopii, którą jak widać odwiedza dużo znajomych Ci osób...
uważam Cię za sensownego człowieka, szczerego człowieka. jeżeli coś Cię boli, to mów o tym otwarcie, nie ukrywaj się po kątach w swojej Utopii, którą jak widać odwiedza dużo znajomych Ci osób...
Zapytacie czyje to słowa? I po co właściwie tu się znalazły. Otóż to komentarz Panny M. po nocie, która wywołała swoistą burzę w kontaktach moich z pewną osobą. No ale po co to wszystko? Po co jakiś stary komentarz?
Wczorajszy najazd na Samca wyszedł mi i eS. nadwyraz piorunująco ;> [momentami chyba za bardzo, ale eM. sam na to zasłużył !]
mam nadzieję, że do Niego dotarło ;]
jaśniej nie mogłam...
przykro mi, że zrobił się taki sajgon :|
wychodzę jednak z założenia, że nawet jak byśmy się poznali wieki temu, to nic by z tego nie wyszło...
za dużo podobieństw...
eM słusznie stwierdził, że czuje się jak zabawka...
unikałam tego jak mogłam, nie chciałam żadnej gry.
wyszło inaczej...
nie dałam Mu szans...
zabiłam nadzieją, którą się żywił...
mam nadzieję, że do Niego dotarło ;]
jaśniej nie mogłam...
przykro mi, że zrobił się taki sajgon :|
wychodzę jednak z założenia, że nawet jak byśmy się poznali wieki temu, to nic by z tego nie wyszło...
za dużo podobieństw...
eM słusznie stwierdził, że czuje się jak zabawka...
unikałam tego jak mogłam, nie chciałam żadnej gry.
wyszło inaczej...
nie dałam Mu szans...
zabiłam nadzieją, którą się żywił...
To taka rozgrzewka. To może jeszcze mały psikus. Jednak to co przeczytałem w nocie w całości praktycznie poświęconej mojej osobie spowodowało u mnie nagły atak furii, łez, wściekłości, bezsilności... Bo uległaś! A mówiłaś, że sama sobie wypracowujesz opinię o ludziach... A guzik prawda. Jakiś znawca lub znawczyni naopowiadała Ci czegoś o mnie. No ale tak z pamięci spróbuję to odtworzyć co przeczytałem. "Jaki to udawany romantyk, co za męczennik... Taka kwintesencja krótkiej acz treściwej noty. I co to ma wszystko wspólnego ze sobą? Tekst pierwszy zacytowany przeze mnie na początku, kolejne dwa i ten ostatni są autorstwa jednej osoby... Ta, która mnie samego ganiła za to, że piszę coś o innych w swoim dzienniku zrobiła sobie ze swoimi znajomymi pośmiewisko na łamach swojego bloga. Nie wiedziałbym o tym, gdyby nie moje jakieś podejrzenie, że jednak bloga nie zawiesiłaś... Szukajcie, a znajdziecie! Znalazłem, poczytałem, zrozumiałem. I nic to, że to były emocje. U mnie też wtedy były emocje... I co? I można było ganić. A ja nie mogłem zareagować... Trudno. Na drugi dzień i tego bloga nie było... Bolała to wszystko co czytałem jak jasna cholera. Takie życie. Sama podjęłaś decyzję. Słusznie stwierdziłem. Byłem dobrym misiem przytulanką... To też może po części komplement. Ale już dziękuje za takie. Nigdy więcej. Nigdy więcej nie będę misiem przytulanką!
Od tamtej pory rozmawialiśmy tylko na rozmowie pożegnalnej w parku... Nie... czy to było wcześniej. Nevermind. Dokonałaś wyboru. A dziś co? Dziś nie mówię Ci cześć... Nie przechodzi mi to przez gardło. I widzę jego... Och jaki uśmiechnięty, och jaki wesoły. Ale spoko, mnie też smutnego wielce nie widzi. Zmądrzałem, zrozumiałem. Ale padł jakiś mit, ten taki blichtr... Tej naszej bliskości. Upadło to coś co było. A nagle w jeden dzień coś się rozwaliło. Z mojej winy? Nie. Z Twojej? Chyba tak. Ale podkreślam Twój wybór. Nic nie nalegałem, nic nie prosiłem. Tylko szkoda, że doszło do takich rzeczy, które teraz krzyżują znów powrót do starych kontaktów. Przynajmniej mi... Ale może jeszcze kiedyś coś się uda. Ale tego nie osiągniemy staraniami jednej strony.
Bo jak napisałem. Tamten rozdział skończony. Zakończony jakąś klauzulą. Ale ostatnio odbudowaliśmy kontakty z panną E.. Wspólnymi siłami. Czy jest jak dawniej? Ja uważam, że tak. Nie wiem jak Nighti. Ale tu też pokazało się coś. Potrzebowaliśmy dwóch miesięcy by ochłonąć po wszystkim, by spojrzeć na to wszystko z dystansem. I może w tej sytuacji też będzie trzeba tyle czasu. Choć sytuacje te są diametralnie różne. Ale wracając do rozdziałów. Tamten rozdział dobiegł końca, ale to nie znaczy, że przeminął bezpowrotnie. To jest tak jak w książce. Kończymy czytać jeden rozdział. Ale nie znaczy to, że do niego wrócić nie możemy. Choć nie... do takiego rozdziału wracać nie chcę. Ale nie znaczy to, że postaci występujące w tym rozdziale nie powrócą. Mogą powrócić w następnym rozdziale. Ale już w innym krajobrazie, okolicznościach, scenerii... Życie wszystko jeszcze pokaże. Ja przed nikim, przed niczym się nie zamykam. Co będzie, to będzie. Życie jest pełne niespodzianek.
Hmm... raczej kariery w prasie nie zrobię. Nie nadaję się. Sam to widzę. Piszę jak mam natchnienie. Jakoś tak z musu nie potrafię, że co tydzień musi być jakiś ciekawy temat, ciekawe coś tam... Po prostu zdałem sobie sprawę ze swoich możliwości.
A wracając do gdyby. Też to macie? Gdybanie... Kurna mać. Nie lubię tego, choć jednocześnie lubię. I często zdarza mi się ostatnio w takie nastroje popadać. Tu kilka zdań postawię. Może ktoś odpowie. Pytania będą raczej bez żadnej hierarchii występowania w mojej głowie ostatnio. Choć może...
Co by było gdyby(m):
* urodził się i mieszkał w Toruniu?
Z pewnością nie poznałbym P.M., a także wielu innych świetnych ludzi z Nidzicy. Pewnie nawet o takim mieście bym nie wiedział. Czy znałbym Ewę? Niepowiedziane, ale z pewnością gdyby to wszystko toczyło się jak toczyło, byłoby więcej możliwości. Może byłbym szczęśliwy dziś? A może nie...
* mieszkał przy Ulicy Konopnickiej?
Primo - chodziłbym do szkoły nr. 2. Secundo - pewnie poznałbym P.M. wcześniej. I może dziś wszystko wyglądałoby inaczej... A może nie... Może mijalibyśmy się jako zwykli sąsiedzi...
* złożył papiery do klasy matematyczno - geograficzno - historycznej?
A świtało mi to we łbie. Było to rozważane... A tak pewnie dziś mielibyśmy inne stosunki. Ogólnie byłoby inaczej. Ale też nie miałbym przyjaciółki w osobie Natalii, nie miałbym przyjaciela Tomka. Czyli też wszystko byłoby inaczej. Ale może byłoby lepiej... A może nie...
* któregoś razu pogadał z P.M. gdy do mnie na gg zagadała?
Tu sama pisałaś, że może byłoby inaczej. Ale nie zwalam wszystkiego teraz na karb jakiejś tam jednej rozmowy, której nie było. Bo to nie przez nią się nie udało...
* mój ojciec był człowiekiem normalnym?
Znaczy jakby nie pił. Facet ma fach w łapie. Ale ma chujowy (inaczej tego określić nie można) charakter. Alkohol to wielki wróg. W nadmiarze. Rozpieprzył relacje rodzinne. A tak może dziś miałby swój warsztat, a nam wiodłoby się inaczej w życiu... A może nie...
* nie był taki jaki jestem?
Kilka osób mi powiedziało, że ponoć ludzi przyciągam do siebie. Może i tak. Miło naprawdę to słyszeć. A gdybym taki nie był. Pewnie byłbym odludkiem. Pewnie miałbym wrogów, a nie przyjaciół. A może nie...
* nie miał Przyjaciół?
Nie poradziłbym sobie w życiu. Z całą pewnością. Zgubiłbym się gdzieś na pierwszym zakręcie. Albo walczyłbym sam z życiem. A może nie...
I jeszcze wiele zdań z gdyby.... Z pewnością wrócą na łamy dziennika. A jeśli ktoś chce się do tych odnieść to proszę bardzo. Otwarte jest każde pytanie. Piszę ostatnio rzadziej. Jakiś kryzys. Ale postaram się z niego wyjść. Choć nie będę też pisał na siłę. Mam wenę - piszę. Proste.
A gdyby mnie nie było... Takie też pytanie się nasuwa. Jakby to wszystko wyglądało?
O. I zapuściła mi się w słuchawkach Dziewczyna bez zęba na przedzie zespołu Kult...
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś nowego
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś strasznego
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś nowego
Słuchaj, słuchaj, słuchaj mnie jeszcze
Tu stało się przecież coś dobrego
Te teksty jednak jakby pisane dla określonych okoliczności...
PS. A może łatwiej powiedzieć tak...
Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!
Adam Asnyk
5 kwietnia 1870
A może nie...
9 komentarzy:
Gdyby jest ciekawe, ale nie warto w nie uciekac. Ja gdyby traktuje tylko jako ciekawostke i czasami sie w nie zapuszczam. Nie wiem po co. Ty tez pewnie nie wiesz. Czasami gdyby jest przyjemne, czasami frapujace, dajace do myslenia a czasami po prostu bolesne. Gdy juz gdybasz, to zycze Ci, zebys nie traktowal go zbyt serio i uderzal tylko w to pozytywne i lekkie gdyby. Np. gdybym trafil 6 czy cos takiego:
i wiesz. Ja nie po tej sytuacji nabrałam dystansu, do wszystkich tych spraw, ale po troszeczkę innej. Jednak nie przeszkodziło to wpłynąć na moje podejście do tej sprawy [ale zamotałan ;)]. Cóż, może wydawać to się przykre, ale wczoraj stwierdziłam, że buech wszyscy zostawią Trt w świętym spokoju, niech omijają z daleka, niech nic nie mówią. Oczywiście na studia zapraszam, ale po styczniowych przeżycicach odeszła mi chęć na ponowne angażowanie się w cokolwiek i jakiekolwiek odwiedziny przez kogokolwiek. Ale wracając do tematu. Brawo. Więcej się nie wypowiem, wszakże znowu mogłoby to wywołać kłótnię, której nie chcę Timiemu powodować. Znowu wypowiedziałyby się osobe, które znają sytuację teoretycznie, i które nie mają zielonego pojęcia o całej tej sprawie. Podsumowując te wypociny. Wszelakie moje znajomości wracają [opadają, z rzadka zwyżkują] do stanu normalnego, zdrowego, bezuczuciowego* [*tj. bez miłostek etc.]. Po prostu tak być musi w moim wypadku, dlaczego, zachowam odpowiedź właściwą tylko dla siebie ;) A notka cóż, w końcu bez aż tak dużego opóźnienia, czekam na moment kiedy postawać będzie w dniu, kiedy powiedziane będzie, że zamierzasz ją napisać :)*
No więc.. poprosiles mnie abym Ci skomentowala notke, no i sprobuje. Rozpisywac sie nie bede bo nie potrafie. Ja tez przerabialam gdybanie i postanowilam (jak Ci juz pisalam), ze co ma sie stac niech sie dzieje. (Wazne sa te dni, ktorych jeszcze nie znamy). Moze i pisze bez sensu, ale przynajmniej cos napisalam ;) Z wielka przyjemnoscia..
A jeszcze jedno mi sie na mysl nasuwa.. co by bylo gdybym Cie nie poznala? Nie zyskalabym wspanialego przyjaciela (jesli to tak mozna nazwac). Dzieki, ze mnie wysluchujesz ;*
Gdybyś mieszkał na Konopnickiej pewnie bym Cię często odwiedzała ;) 3maj się i życzę Ci szczęścia :* bo zasłużyłeś na nie ;) jesteś zawsze byłeś i będziesz Kimś :*
gdyby ciotka wąsy miała
to by wujkiem była..
oj Skibi, Skibi
nie zawracaj sobie głowy
tym całym gdybaniem..
Życie,życie...
wiem jedno trzeba tak żyć,
by móc tańczyć na własnym grobie..
moża ta moja filozofia jest dziwna, ale ja zawsze byłam dziwna i nadal taka zostanę..
więc pamiętaj:
gdyby ciotka wąsy miała
to by wujkiem była...
(ulubione powiedzenie
mojego kolegi, którego jeszcze nie miałeś okazji poznać..a zacna to osobistość, zacna..)
no i jak z tym bałwanem?? mieliśmy na boisku bałwana ulepić...
no w sumie dzisiaj Mateusza nazwano, że jest takim bałwanem śniegowym... tylko on jakiś taki przybrudzony był... pozdrawiam wszystkich cieszacych się z ferii :)
i nie nerwuj sie na pierwsza klasę gimnazjum...szczególnie na tą osobę z żółta oranżadą...Limonade :)
"Bo baby to som hóje" czy jak to szło. Co do jednego z fragmentów, pewna zakłamana istota w rozmowie z moją przyjaciółką:
Przyjaciółka: Bo Artur to sie zachowuje jak jakis romantyczny bohater
Niezupełnie przyjaciółka: Raczej parodia romantycznego bohatera
Bywa. Nie zrozumiała. Jest jak wiele innych. Nie ma co im tłumaczyć. Nie zrozumieją.
Hmm...
Kiedyś napisałeś tutaj, że piszesz po to żeby inni czytali. Czytam. I zawsze czekam na kolejną notkę z niecierpliwością. Nie wiem o Tobie niczego więcej, niż to, co tu opisujesz. Ty nie znasz mnie w żadnym rozumianym tego słowa sensie. Poprostu, trafiłam tu i... I czytam. Dlaczego? Ponieważ przeszłam przez takie samo katarsis jak Ty. Twoje notki popchnęły mnie do tego, aby samemu zacząć pisać. Dziękuję:) Nawet nie wiesz, jak niewiele moje życie różni się od Twojego. Zazdroszczę Tobie - świetnie piszesz. Uwierz, oceniam to obiektywnie. Choć Cię nie znam... hmmm... Trzymam Kciuki!
Prześlij komentarz