poniedziałek, 24 marca 2008

Paw

W mym sercu jest pamięć o człowieku,
który w swym życiu przeszedł wiele dróg,
lecz na żadnej z nich,
nigdy nie spotkał prawdziwego przyjaciela.

DAAB - Do plasticka

Od razu rozwiewam spekulacje - nie jest to tekst, który identyfikuję jako tekst dotyczący mojego losu. Ja bowiem mam przyjaciela. Piszę przyjaciela. To liczba pojedyncza. A przyjaciół mam kilku. Dlaczego więc piszę o nich jako o jednym?

Jeszcze nie tak dawno, kilka miesięcy, może rok temu moje życie wyglądało jak w cytacie ze "Złotego Pawia" Dżemu:

I przyjaciół wielu otaczało mnie.
Nie byłem sam, o nie, nie byłem sam.


Przyjaciół wielu? Tu przyznaję rację tym, którzy przestrzegali mnie przed szafowaniem słowem "przyjaciel". Nie wiem cóż zawiodło... Być może to ludzie nie podołali jakimś "obowiązkom", które niesie za sobą bycie przyjacielem. A być może wina leży we mnie i w moim sposobie postrzegania świata. Dziś zaś świat wygląda w myśl dalszej części "Złotego Pawia":

Pewnej nocy prysnął czar.
Ptak nie znosił już złotych jaj.
Trefne karty rozdał los, więc przegrałem partię z nim.
A życie, toczyło się dalej.


Jakieś dziwne koleje losu wszystko zmieniły. Jednocześnie tym "czarem", który prysł mogę nazwać te stare dzieje, te piękne chwile wiadomo z kim... Bo oto Rysiek jeszcze dalej śpiewał:
Ładnych kilka długich lat minęło od tej nocy,
której nigdy nie, nie zapomnę mu.
Siedzę teraz sam w ogrodzie,
Wśród umarłych kwiatów.
Nikt już nie, nikt już nie odwiedza mnie.

Czasem tylko przyjdzie on,
Czasem tylko przyjdzie on - piękny,
Czasem tylko przyjdzie on - piękny, dumny
Jak to paw, jak to zwykle paw.


Oto te wspomnienia czasów minionych są jak ten Paw. Przychodzą do mojego ogrodu czasem. Przynoszą jednocześnie swego rodzaju radość, ale także ból. Ból rozdrapywanych ran. Bo nic chyba nie wróci mnie, nas do roku 2006... Matko jedyna, jak to już dawno. A mnie nadal zdarza się, że sytuacje z listopada, grudnia stają mi przed oczyma jako żywe. I osoby w nie zaangażowane nigdy nie będą dla mnie kimś zwykłym, przypadkowym przechodniem. Czy jest to coś szczególnego? Nie wiem, wydaje mi się, że każdy ma jakieś wydarzenia, do których będzie wracał. U mnie jest jednak to złe, że za dużo wspominam i za dużo rozmyślam. To po prostu nie pozwala iść do przodu, skupić się na działaniu. I muszę to przezwyciężyć.

Muszę to przezwyciężyć wraz z przyjaciółmi. Jest ich mniej, ale są pewniejsi. A "przełom w świecie przyjaźni" przyszedł w samą porę. Teraz bowiem czekają mnie same przełomy - matura, potem wakacyjny wyjazd i powrót na studia. Z niektórymi po prostu drogi rozeszły się zawczasu. Zobaczymy jak będzie z innymi. Świat jest mały, z pewnością wracał będę do domu. Poza tym są telefony, jest internet. Jeśli tylko obie strony zechcą to zachowamy kontakt.

I mimo, że jakoś relacje się zepsuły, to dalej chciałbym żyć z ludźmi w zgodzie. To co kiedyś powtarzałem, powtórzyłbym dziś. Tylko kto to wysłucha. A nowy dzień wstaje, nowy dzień wstaje...

I tak kłóci się we mnie miłość do ludzi z obrazem z wiersza "Pantofelek" Andrzeja Bursy...

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

no tak świat jest zabiegany a ludzie wpadają w wir tego świata zanikając w nim
(coś o tym wiem..)
Prawdziwych przyjaciół jest zawsze niewiele, reszta ma swoje sprawy i powoli zapomina o istnieniu innych, jedynie człowiek, który żyje daleko od innych ma czas na takie czy inne przemyślenia, ale to dobrze, przemyślenia są potrzebne i w pewien sposób człowiek się uczy swojego życia (z którego może nie zawsze jest zadowolony, ale na swój sposób jest szczęśliwy). Ja zawsze wierzę, że ludzie są dobrzy, tylko może nie potrafią tego okazywać w tym okrutnym świecie...
Skibieńku drogi, świat należy właśnie do takich ludzi jak Ty.. ale nie po to by zabiegać się w nim czy zagubić, lecz po to by go kreować i tego Tobie z całego serca życzę..
ale Ty chyba o tym doskonale wiesz...
serdeczności zasyłam

Anonimowy pisze...

Studia, czas nowych znajomości, itd... Gówno prawda trywialnie mówiąc. Wszyscy są zabiegani, zapracowani, zasrani. Takie życie. Pielęgnuj to co masz, bo nic lepszego może Cię nie spotkać. Wiem to po sobie.

Anonimowy pisze...

ja juz sie gubie... mi kazesz nie rozpamietywac,nie wspominac a sam,co robisz? Marcinku kochany sam mowisz ze milosc jest slepa... ale Twoja jest,niestety wyjatkowo mocna i wyjatkowo slepa... i nawet nie wiesz,jak mnie to martwi... chwilami gasniesz w oczach,stary,i to mnie boli bo bardzo mi zalezy na Twym szczesciu.. wiesz przeciez...

Anonimowy pisze...

ten najnowszy komentarz jest moj,tzn Kaski-your friend...