poniedziałek, 10 lipca 2006

Ocenianie

Ludzie. Ludzie kochają się oceniać. Od dziecka jesteśmy ogarnięci ocenami, ocenianiem. Już gdy jesteśmy w kołysce, ludzie nas oceniają. "O jaki piękny bobas". Potem rośniemy i rośniemy. Idziemy do przedszkola. Tu oceniają nas jakimiś uśmiechniętymi lub smutnymi twarzyczkami, przynajmniej tak było za moich czasów, a że jestem stary ;-) to się wiele mogło zmienić. A potem zaczynamy podstawówkę, w której także zdobywanie dobrych ocen nie jest trudne. Pierwsze schody pojawiają się w gimnazjum. Potem liceum (tu właśnie jestem) i studia. I ciągle oceny, oceny, oceny. I myślimy może, że po ukończeniu edukacji pozbędziemy się kajdan ocen. Skądże znowu. W pracy będziemy oceniani, za to, co zrobiliśmy lub to, czego nie zrobiliśmy. Dla mnie oceny szkolne są nieważne. Mam je głęboko w poważaniu. One nie pokazują tak naprawdę co potrafię. To jest po prostu taki system, że za wszystko otrzymujemy cyferki. Ocena nie pokaże jakim kto jest człowiekiem, co nosi w sercu. Jednak są potrzebne, taka jest odwieczna tradycja...

A teraz o innych, ważniejszych ocenach. Ocenach międzyludzkich. Oceniamy się nawzajem, czy tego chcemy czy nie. Pierwsze wrażenie - bodziec wzrokowy. Przyznać trzeba, idzie czasem po chodniku tzw. lachon. I co? Przykuwa oczy męskich szowinistów, we mnie też odzywa się wtedy taka męska świnia ;-) I zaręczam, nie patrzymy wtedy na to, czy fajnie rozmawiałoby się z taką dziewczyną, o nie... I to jest złe, takie pobieżne patrzenie. Oceniani jesteśmy często po pozorach, powierzchownie. Jesteśmy oceniani, oceniamy nie znając danej osoby. I to jest krzywdzące. Ktoś usłyszy o mnie od kogoś jakąś opinię i już traktuje ją jako obowiązującą, bez poznania mnie.

Jednak zastanawiam się także czy moja ocena/opinia u ludzi jest dla mnie ważna? Po części tak, po części nie. Są ludzie, bliscy mi ludzie, z których opinią zawsze będę się liczył. Rodzina, przyjaciele (tylko czy ja ich mam?), grono znajomych, ludzi, którym ufam. Reszta praktycznie się nie liczy. Bo oceniać powinniśmy osoby dopiero po ich poznaniu, po poznaniu ich czynów, a nie słów. Oceniać należy po czynach, a nie po tym czy ktoś jest niski czy wysoki, gruby czy chudy....

Dżem - Magazyn mód

Straciłeś w życiu parę lat, żałosny los

Dałeś się nabrać na ten szpan, młodości głos
Wszystko mieć najlepsze chcesz, pełny szpan
Ciuchy i fryzura też, pardon madame

Życie to nie cud według katalogu mód
Zrozum - to nie to, tu widać twoje dno

A wszystko przez ten magazyn, magazyn mód
Na fotografii widzisz się, no czy to nie cud
Playboyem chciałbyś być, pełny szpan
Kobiety wokół bombą są, pardon madame

Życie to nie cud według katalogu mód
Zrozum bracie, to nie to, tu widać twoje dno

Bo życie to nie cud według katalogu mód
Zrozum to nie to, tu widać Twoje dno
Playboyem chciałeś być - no i co
No i co

3 komentarze:

UnH pisze...

Wiesz, są ludzie co od których ocena pozorna nie będzie dużo się różnić od prawdy. Widze takich ludzi i wiem, że z nimi nie porozmawiam, potrafię to wyczuć po ich stroju, czy w sposobie jaki się do siebie odzywają czy się śmieją. Ale to tylko taki wyjątek potwierdzający regułę...:P

Anonimowy pisze...

Idziesz sobie ulicą ,a tam grupka ludzi,którzy namiętnie dyskutowali nagle milczy i Cię ocenia...Albo założysz mini (no ty nie założysz,ale ja tak) bo jest gorąco i widzisz te szowinistyczne spojrzenia mężczyzn i zazdrosne tych lachonów , które dziś mini nie założyły...I CIĘ OCENIAJĄ , a ja do tych lachonów to nie należę i nie przepadam za tymi spojrzeniami...I wydaje się ,że człowiekowi wisi opinia innych,ale wcale tak nie jest...I tak już będzie zawsze, chyba ,że człowiek wyrwie sie z tego zadupia to przynajmniej na ulicy ludzie, którzy nas nie znają nie będą nas oceniać , bo to jest domena małych miasteczek, wiem z doświadczenia...A co do miłości moim zdaniem sex idzie na drugi plan , gdy miłość łączy się z przyjaźnią . Ja nie wyobrażam sobie, żeby mój facet nie był moim przyjacielem , bo prawdziwa milość może trwać latami,a namiętność może się wypalać...A Ty , nie masz czym sie przejmować , bo ze "sztuki kochania"wisłockiej wynika ,że faceci w Twoim wieku bardziej skupiają się na tym popędzie , tyle,że to mija i nie zebym chciała być złośliwa, ale tak już jest...Pozdrawiam Cię gorąco i trzymam kciuki za dalszą działalność blogową:)

Anonimowy pisze...

a co z nową notką?