środa, 5 lipca 2006

Sny

Sny... Jak to z nimi jest? Niosą jakiś przekaz czy nie? Czy są tylko pustym wytworem ludzkiego umysłu, czy nieraz przekazują nam znaki, symbole, ważne rzeczy... Rzadko kiedy miewam sny lub mam je tylko nie pamiętam ich po prostu rankiem. Jednak niektóre potrafią utkwić w pamięci. Ostatni utkwił mi w pamięci wyraźnie. Szedłem szczęśliwy drogą z ukochaną dziewczyną. Wnioskuję to po tym, że szliśmy za rękę. Szliśmy znaną mi drogą, w pewnym momencie położyliśmy się na trawie i zaczęliśmy się całować. Nie jakoś namiętnie, seksualnie, tylko delikatnie. Pocałunki były subtelne, piękne. Obudziłem się szczęśliwy. Znak? Być może. Wiem, że gdzieś czeka na mnie miłość, że kiedyś z pewnością trafię w jej sidła i będę szczęśliwy. I znów dochodzimy do miłości ;] Taka to już moja dusza.

1 komentarz:

UnH pisze...

Ja sny oceniam raczej z naukowego punktu widzenia, jako obrazy, które mózg tworzy na podstawie różnorakich bodźców. Nie wierzę w to, że obrazują przyszłość, ale że raczej są opisem teraźniejszości. Co nie zmienia faktu, że są fascynujące :)