Tytułu brak, a właściwie to jest, tylko, że go nie ma ;) Zagmatwałem. Nie miałem pomysłu na wyrażenie tego, co chcę dziś przekazać jakimś tytułem. A prawdę powiedziawszy będzie trochę o tym i trochę o owym, a także trochę o niczym. Ciut poważnego i ciut pisania o (dzieci proszę odejdzcie sprzed monitorów) dupie (już możecie wrócić) Maryni.
Na początek jak zwykle ludzie. Ludzie mi bliscy i ci zupełnie obcy, których mijam od czasu do czasu na ulicach mego miasta. Pragnę dla tych drugich, ale przede wszystkim dla tych pierwszych żyć. Poświecam im swój czas, moją uwagę. Ale jak to zauważył Vami, przyjaciel mój internetowy (istnieje takie coś jak przyjaźń internetowa? Ale to na inny wpis), który sam siebie nazywa żołnierzem Fortuny powiedział, że nie dla ludzi liczy się tylko tak powierzchownie, gdy chcą z Nim wypić piwo, pogadać o bzdetach. A mało kogo obchodzi to, co czuje, to co nosi w sercu. I mnie też to tknęło, dało do myślenia. Przecież u mnie jest to samo. Są jednostki, naprawde dwóch ludzi, którzy interesują się tym co czuję. Zdecydowana większość to podobnie jak u Vamiego: cześć i do widzenia w jednym momencie. Czy ja się nie liczę dla ludzi? Nie mnie zadawać to pytanie, tylko ludziom. Jak napisałem, jednostki naprawdę interesują się tym co czuję. Hmmm... Ale może ja mam za duże wymagania? Zapewne mam. Chciałbym mieć takiego przyjaciela, jakim ja jestem. Gdy widzę smutną twarz kogoś znajomego to pocieszam, pytam, staram się pomoć, choć często jest to pomoc nieudolna, jednak myślę, że ludzie cieszą się, że ktoś się nimi interesuje, tym co czują. Ale tu dochodzę do wniosku, że taki drugi jak ja, który widząc tylko mnie smutnego zaraz pocieszałby mnie z całych sił bardzo by mnie wkurzał. Naprawde. Nie wiem skąd to się bierze... Może czas ciut mniej się "przykładać" do ludzi...
Druga kwestia i znów Vami. Podesłał mi ten pan piękny utwór muzyczny. Wykonuje go grupa muzyczna o nazwie, która na pierwszy "rzut ucha" kojarzy się z 14 - letnimi dziewczynkami. Jednak pozory mylą ;] Grupa ta to Cinderella (Kopciuszek w naszym ojczystym języku). Tytuł piosnki Heartbreak Station. Smutna to piosenka. Jest opowieścią człowieka, którego ukochana zabrała, wsiadła w ostatni pociąg z jego serca. Czy moja ostatnia miłość nie jest podobna do jego? Zabrała mi ostatni pociąg? Nie zabrała. Jestem wulkanem. Wulkanem miłości do ludzi. On nie wygaśnie. Taka moja natura.
Trzecia to meritum sprawy. Oświadczenie woli. Piękna akcja, szlachetna, ale nierozumiana przez ludzi... Szkoda. Jednak nie poddam się w jej rozpowszechnianiu.
I na koniec mój pierwszy utwór wierszowy, który odważam się spisać. To nie wiersz, a jeśli wiersz, to taki dziwny ;)
Codzienne umieranie
Słońce, słońce wschodzi i zachodzi,
Tak jak człowiek rodzi się i umiera.
Ale Panie, nie daj mi doświadczyć,
Codziennego umierania...
poniedziałek, 14 sierpnia 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Bardzo fajnie to napisałeś :)
Podobają mi się te przemyślenia.
Liczą się chęci przy pomaganiu bliźniemu, a później to czy pomogłeś, więc ja gdy pomagam, przynajmniej próbuję staram się z całych sił, jak się nie uda znaczy, że uda się innym razem, ale mam czyste sumienie, że się starałem ;).
Co do Vamiego to bardzo go cenię i uważam go za bardzo wartościowego człowieka.
To tyle ode mnie, pozdrawiam :)
Łzy mi jakoś dziwnie napłynęły do oczu...Cieszy mnie Twoja skromność.To,że nie uważasz się za poetę , choć to ,co napisałeś wzbudziło emocje...A co do samego tekstu zwartego , jak to mówi Duli to zrobiło mi się głupio i poczułam się egoistką ,choć to nie jest wina ludzi ,że zdaje się jakby nie interesowało ich to ,co masz w środku...osobiście wielokrotnie próbowałam komuś pomóc , tylko ,że ludzie bywają mniej lub bardziej otwarci...W zasadzie to bardzo cenię w Tobie to zainteresowanie problemami innych...Mnie zawsze poprawiasz humor i mało kto działa na mnie tak kojąco...to szczerze i od serca...A przyjaźń internetowa jest możliwa, choć nie wiem czy możliwa jest jeddnoczesna przyjaźń w internecie i w realu...Z doświadczenia wiem ,że często ta niby jedna osoba zdaje się być dwiema różnymi i tylko z jedną da sie przyjaźnić...To takie moje pierniczenie kotka za pomocą młotka ,ale wybacz jest juz po pierwszej...:)
Prześlij komentarz