Przepraszam za pięć miesięcy milczenia. Głupi jestem, wiem, nie pisałem. A to czasu brakło, a to motywacji. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. W gruncie rzeczy tę notę można by sobie darować, ale jednak obiecałem, że Desideratę dokończę. Z racji, że nota powstawała 5 miesięcy, to niektóre zdania mogą być niespójne, sprzeczne ze sobą. Gdyby ktoś chciał więcej wiedzieć o losach tej noty zapraszam do wszelkich form kontaktu ze mną. Może to być konieczne, bo życie się zmienia. Mam nadzieję, że to nie jest zbyt grafomańskie...
Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Plany, planowaliśmy. I nie mów, że nie razem. Ale z planów nic nie wyszło. Plany mają często to do siebie, że nie wychodzą. Ale też uczą, że nie należy planować ze zbyt wielkim wyprzedzeniem. A myśmy sobie zaplanowali. A potem z tego został tylko zawód, taki piekący ból. Jednakże pozostała też radość z osiągnięć. W każdej sytuacji, nawet przegranej, coś osiągam, czegoś się uczę. Czas od listopada do czerwca pokazał mi, że nie jestem żadnym tam gówno wartym śmieciem. Mogę być człowiekiem atrakcyjnym, mogę adorować, walczyć. I choć przegrałem dwie walki to wyciągnąłem z nich dobre blizny. I ktoś się może śmiać, ktoś kpić (są i tacy ludzie), ale ja wiem, że z tego wszystkiego wychodzę z głową podniesioną. Choć sam, to nie samotny. Wiem, że nie spotkamy się w niebie. Czy można to nazwać pechem? Można to nazwać pechem. Skończyło się zanim się to wszystko zaczęło. Może i ja doszedłbym do wniosku, że to nie ta jedna jedyna, ale to dopiero po wielu wspólnych dniach, a nie po 15 godzinach. Takie jest życie. Pogodziłem się z tym.
Praca. W końcu się zabrałem do roboty w gazecie. I jest prawdą co napisano. Jest ona stała, a tu się co chwila coś zmienia. I tu też potrzebowałem czasu na wyciągnięcie wniosków. Jest to i będzie bardzo przydatne w życiu doświadczenie. O... i tu nie muszę się obcinać z tekstem ;). Nie mam 1500 znaków. Mogę szaleć wśród swoich myśli, zatruwając umysły czytelników wypocinami.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa.
Jest, nie mówimy sobie prawdy. I tu nie jestem żadnym lepszym. Choćbym chciał być całkowicie, absolutnie szczery to nie mogę. Otoczenie zmusza nieraz do ugryzienia się w język. A u mnie to może nawet lepiej, że nieraz się w język ugryzę i jeszcze raz przemyślę wszystko co miałem powiedzieć. Działam często jak TNT, wybuch i pusto. A po chwili wyciszenia wracam do siebie. Jestem po prostu nadpobudliwy szajbusem nieraz. Ale znam swoje granice. Choć czasem są momenty gdy chciałbym każdemu z ludzi mi znanych powiedzieć kilka najbardziej szczerych słów. Ale po co? To nic nie da. Świat nigdy idealny nie będzie, a powiedziawszy kilka słów za dużo mogę komuś sprawić niepotrzebny ból. A słowa mają często cholernie wielką wartość... Budują, ale i rujnują. I wszędzie nas oszukują. O politykach mówił nie będę, bo to najbardziej zakłamana grupa ludzi. Ale też sami siebie oszukujemy. I czasem się usprawiedliwiamy, że to kłamstwo w dobrej wierze. A takie coś nie istnieje. Kłamstwo, oszustwo ma krótkie nóżki. I mam nadzieję, że kiedyś wyjdzie wszelkie kłamstwo na jaw. Moje też...
Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Jest siódmy dzień października, godzina 2:17. I cisza. Ja miałem czas, miałem go często aż nadto, ale wolałem go poświęcić czemu innemu niż mojemu małemu azylowi, miejscu, które dało mi tyle wspomnień, przeżyć. Ale chcę wrócić. I jak to już kiedyś pisałem "wracam w kolejnym rozdziale życia, w innej roli". Inni bohaterowie wcześniejszych rozdziałów też są obecni. Tylko jakoś dziwnie wydaje mi się, że większość z nich zeszła ze sceny mojego życia. Albo to ja wylazłem w końcu z ich losów.
A wracając do tego heroizmu i wzniosłych ideałów. Są one w życiu potrzebne. Wierzymy w ideały, dążymy do nich. Do czasu aż się zawiedziemy. Ideał miłości zawiódł mnie. Ale czy przestałem w nią wierzyć? Nie. Zmienił się mój stosunek do całego tego "zagadnienia". Dziś wiem, że nic na siłę. Wiem też, że nie zawsze to ja muszę być myśliwym. I to też druga strona może nieraz zdobywać. Ale dalej siedzi we mnie ta stara wiara, że może jeszcze w życiu niektóre drogi się przetną. Lub lepiej, zejdą w jedną, nie tak burzliwie, już spokojniej i na stałe... Nadzieja, powiadają, jest matką... A może ja chcę być głupi?
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Nie zwalczałem, nigdy nie zwalczałem swoich uczuć. I co z tego wszystkiego mam? Garść wspomnień. Wspomnień dni pięknych, dobrych, ale także tych złych. I jak to powiedział pewnego dnia mój szef: "Weź Ty w końcu wypierdol te złe wspomnienia." I praktycznie je wywaliłem. Bo to prawda, lepiej pamiętać o dobrych momentach, złe zapomnijmy. Choć nieraz te dobre są ze złymi zespolone i wtedy zostaje zapomniane wszystko.
Czy jestem sobą? Jestem, nie gram swoich emocji. Choć wiem, że często moje zachowania, emocje wywołują różne reakcje: śmiech, nerwy, to jednak nie tłumię ich. To jest taki zakres mojej wolności. I te emocje wyróżniają mnie z tłumu...
Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.
Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.
Lata płyną mi jeszcze powoli, ale już czuję jakiś ich upływ. Jeszcze kilka lat temu liczyło się inne wartości, byłem innym człowiekiem. Ale rozwój, ewolucja ducha czyni swoje. Czy ta postać, która pisze jest ostateczna? Myślę, że w przeważającej większości tak. Jakieś małe zmiany będą, to jest naturalna kolej rzeczy, że wszystko się zmienia. Panta rhei...
Siła ducha jest potrzebna, zwłaszcza teraz. Nie potrzeba mi siły fizycznej, duchem, psychiką wygram więcej. A wyobraźnię swą pominę milczeniem... Jest nieraz zbyt aktywna. Kiedyś bałem się jej tworów, piwnica była siedliskiem potworów. Dziś w piwnicy jestem codziennie i potworów tam nie ma. Całe szczęście. I Rysiek Riedel śpiewał: Samotność to taka straszna trwoga... Czasem jest straszna, ale powoli staje się przyzwyczajeniem. Z drugiej strony - nie jestem samotny. Mam rodzinę, przyjaciół, ludzi, którzy mnie lubią, nie muszę gadać do ścian. Więc brak kobiety/dziewczyny nie jest wielkim mankamentem :). A co do dyscypliny. Wymagam od siebie, choć wiem, gdzie są granice i ich nie przekraczam. Nie wypruwam sobie flaków dla celu, który nie jest konieczny. Choć zawsze to lepiej, gdy jest jakiś cel. Bo cel może być taką motywacją do działania.
Ponoć stałem się bardziej pracowity, aktywniejszy. Tak przynajmniej mówią belfrowie. Podzielam po części to zdanie. Mniej czasu spędzam przed monitorem, częściej czytam. A może to "wina" klasy maturalnej. Dziwne jest to, że ta klasa wydaje mi się łatwiejszą niż wcześniejsze. Nie mam już żadnych fizyk czy chemii czy biologii, więc mniej jest nauki. Większość przedmiotów, to zajęcia, które mnie interesują. Ot takie PP (podstawy przedsiębiorczości). Pisanie CV, listu motywacyjnego czy symulacja rozmowy motywacyjnej są sprawami bardzo przydatnymi w życiu. I chyba nauczyciele już do nas przywykli, może nawet polubili... Wszak najstarszym rocznikiem w szkole jesteśmy.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tyle razy zastanawiam się, czy ten świat jest taki, jaki być powinien. I często dochodzę do wniosku, że jest w nim cholernie dużo rzeczy, które trzeba zmienić. I w tym tkwi właśnie sens zdania, że wszechświat jest taki jaki być powinien. Jeszcze wiele w nim czeka na zmianę. Nie jest idealny, jest taki powiedzmy "ciut-ciut", wystarczy nam do egzystencji, ale czy do życia?
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą.
Co ja myślę o Bogu, to chyba większość z bliskich mi ludzi wie. Bóg jest jeden, wiele jest nazwa, religie mówią o tym samym Najwyższym. I trzeba żyć w zgodzie z sobą, żyć dobrze, by dostąpić zbawienia/przyszłego życia. A co to znaczy żyć dobrze? W każdej religii znaczy to samo: nie okłamywać drugiego człowieka, nie krzywdzić go, nie zabijać, nie kraść, itd... I z tym myślę zgodziłby się i muzułmanin i wyznawca judaizmu. I Bóg jest tym, który nad nami czuwa, ale daje nam wolność. Dusza zaś jest często ze mną w kłótni. Ja chciałbym jedno, w niej co innego. O grzeszeniu już nie powiem. Jak każdy grzeszę i miewam te wyrzuty sumienia. Ale to i lepiej, przynajmniej wiem, że coś czuję... A dusza rwie się do starych miejsc, przeżyć... Zachowam z nią pokój, gdy wszystko się ułoży...
Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.
Jego piękno polega na tym, że nie jest idealny. Nie mamy piękna podanego na tacy. Musimy szukać, musimy przedzierać się przez gąszcz kłamstw do prawdy, przez ciernie do gwiazd (per aspera ad astra). I choć nieraz nie chce mi się wierzyć w ludzi, to jest to chwilowe. Ludzie wracają, ludzie bowiem są ze swej natury dobrzy, a w sam życiu mogą wybrać dobro lub zło. Jednak pierwiastek dobra jest w każdym z nas. I to też jest piękne. Pomoc bliźniemu, powrót po kilku miesiącach do rozmów, godzenie się... Nie pieniądze, nie sława, nie uroda. Wartości nieraz przyziemne są najpiękniejsze. Jakiś udany projekt, spełniony plan, spełnione marzenie. I warto marzyć. Będę marzył dopóki żyję... I będę wierzył, że to jeszcze nie wszystko i czeka nas piękne jeszcze życie. Być może razem...I wiara i nadzieja nie są głupie. Są moje.
I ostatnie zdanie Desideraty, którego komentował nie będę, nie trzeba po prostu go komentować. To jest przesłanie, tak jak cała zresztą Desiderata.
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwym.
sobota, 8 grudnia 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Idź przez życie własną drogą, byle by ona zawsze była tą, którą wyznaczył Ci Bóg :) Takie Ci coś powiem z okazji Twoich urodzin :) Wszystkiego dobrego!
Prześlij komentarz