wtorek, 19 września 2006

Kobiety...(2)

Dzikość w moim sercu, nawet nie wiesz jak
Trudno zdusić ją, ukryć - ciężko tak.
Obłęd w moim sercu. Boże pomóż mi!
Złamać strach, złamać wstyd!
Jutro odważę się ten pierwszy raz...

Dżem - Dzikość mego serca.

Drugą część rozważań nt płci przeciwnej, moich relacji z nią, etc. zaczynam od powyższego fragmentu nieprzypadkowo. Kurde, ten mój ekshibicjonizm doprowadzi mnie albo do zamkniętego zakładu, albo do największego szczęścia w życiu. Przecież normalny człowiek takie rzeczy kryje w sobie... Ale nie ja... Coś trzeba napisać, coś trzeba ludziom przekazać... I po co? Nie wiem, piszę to dla siebie, dla potomności. Kiedyś pokażę ten dziennik synowi (jak będę miał) i powiem: "Czytaj. Dowiesz się jakiego masz popierdzielonego starego.". Ale może młody będzie ze mnie dumny. Może... :]

A teraz do sedna. Zagłębiamy się w głębiny mojej duszy. Kiedyś ludzie pisali pamiętniki. W ukryciu, w ukryciu przed najbliższymi. Zamykali je na klucz i wkładali do zamkniętej na klucz szuflady. A dziś? Jeden siedzi i pisze to co kryje się w głębinach serca, a mogą to przeczytać wszyscy. Ryzyko jest, ale jak się nie ryzykuje to się nie wygrywa. Choć tu nie ma co wygrywać.
Chcę coś przekazać. Jeśli komuś to nie odpowiada to niech wyłączy jak najszybciej ten dziennik.

Czas na szczegóły. Najpierw może odpowiem na komentarze do wczorajszej noty. Drogi Starszy Dżemoholiku, zwany Vamim. "Nie wierz nigdy kobiecie..." Hmmm... Komu mam wierzyć jak nie kobiecie? Może moja postawa jest często aż nazbyt ufna, nazbyt oddaję się drugiemu człowiekowi, ale odpowiada mi to. To jest jakaś cząstka mnie. Tego się wyrzucić nie da. W 9/10 przypadków pewnie ucierpię przez moją ufność, ale w końcu się uda. Muszę wierzyć. Muszę mieć nadzieję, muszę iść do przodu. Tu sił w walce o lepszy świat, o lepsze jutro dodaje "Przesłanie pana Cogito". Nie chcę utonąć w tłumie szarych realistów, zgorzkniałych zjadaczy chleba. Owszem, ja też będę zwykłym zjadaczem chleba, będę musiał utrzymać rodzinę, ale nie zatracę mojego serca. Serca, które jest dzikie, które pragnie nieraz wyrwać się z piersi. Serca romantyka, serca marzyciela...

Przepraszam za taką, a nie inną kolejność, że odpowiedź dla faceta znajduje się przed odpowiedzią dla kobiet, ale tak ułożyły się komentarze ;).

Droga Berciu! Może jeszcze czasu Ci potrzeba, by napisać tyle dobrego o facetach, co ja poprzednio o kobietach. Faceci w gruncie rzeczy nie są tacy źli. Chyba... Sam tego nigdy nie sprawdzałem :>

Droga Migotko (może się w końcu ciut bardziej ujawnisz ;-)) Gdy już natrafię w tym ogrodzie na najpiękniejszą dla mnie różę, to będę najszczęśliwszym człowiekiem. Jeśli róża uzna mnie za dobrego ogrodnika, to moja radość będzie wzlatywała pod niebiosa. Nigdy nie pozwolę jej narzekać na kolor swych płatków, będę przyprawiał jej kolorów. Będę chciał by rozwijała się przy mnie i ja też będę przy niej się rozwijał. Od razu na myśl przychodzi "Mała Aleja Róż" Dżemu. Sam być nie chcę. Chcę być wśród ludzi. Z tą jedną, jedyną...

I ostatnia, ale absolutnie nie najgorsza - Droga Nighti! Za te zdania o tym, że się już nie zakochasz otrzymasz ode mnie kuksańca w Toruniu. Dziewczyno! Młodzi jesteśmy. Radujmy się, wiele przed nami. Fakt, nigdy nie wiemy kiedy nadejdzie czas na nas, ale jeśli zaczniemy o tym myśleć, martwić się tym, to zbzikujemy. Jeszcze znajdziemy - i Ty, i ja. Wiem to.

To tyle części odpowiedzi. A teraz idziemy głęboko. Nighti napisała: "Zwłaszcza o tym co chyba Ciebie często trapi z kobietami, które zabrały ci serducho choć na momencik. A może Ty na serio nie czujesz urazy?" Nie czuję. Bo niby za co? Za to, że serce nie sługa, nie zna co to pany? Nawet kochając platonicznie jestem szczęśliwy. Choć fakt faktem, rani człowieka nieraz to, że się angażuje, ale bez wzajemności tej drugiej strony. Ale to jestem ja. Dzikie serce, zero głowy. Ale dobrze mi z tym! Niepotrzebny mi umysł. Myślę sercem. I sercem się w życiu kieruję. Nieraz lepiej jest się poświęcić dla kogoś... Trzeba wierzyć, że to kiedyś zostanie wynagrodzone.

Cóż więcej? Ulegam tej płci przeciwnej. Takie życie, taka moja natura. Jak nie pomóc, gdy patrzą na Ciebie piękne oczy, gdy na ustach niewieścich gości piękny uśmiech? A żeby nie było za dużo cukru, jak to określiła pewna dziewoja, to powiem, że nieraz wkurzam się na kobiety. Chwilowo, bo chwilowo, ale się wkurzam. Czasem jakieś postępowanie mi nie odpowiada, czasem słowa, czasem gesty. Ale szybko to przechodzi i zaraz wracam na właściwe tory.

Koniec końców, podsumowanko. Czasem sobie myślę, że Bozia dała mi za dużo pierwiastków żeńskich w duszy. Może to jakieś przeznaczenie... Może w przyszłym życiu, jak się znów urodzę, to będę kobietą... Może, może, może ;-)

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"Kurde, ten mój ekshibicjonizm doprowadzi mnie albo do zamkniętego zakładu, albo do największego szczęścia w życiu. "

Witaj w klubie ;-)

A kobietom nie można wierzyć. Można je kochać, ale nigdy wierzyć im! :P

Anonimowy pisze...

No to może od początku...
(Życzę Ci, żebyś miał syna. :])
Co do tych pamiętników - blogi to tylko ich internetowa wersja. Zwykły pamiętnik też pisze się z nadzieją, że może kiedyś ktoś go znajdzie i przeczyta. To dobrze, że potrafisz się otworzyć, chociażby na blogu, że nie chowasz frustracji. W zakładzie zamkniętym nie wylądujesz, o to się nie martw. ;]
Co do odpowiedzi do mojego komentarza: nie wiem czy czas coś tutaj zdziała, bardziej przydałby się ktoś, kto podważy moje uprzedzenia. ;-)
A tak w ogóle, to dobrze że masz pozytywne zdanie o kobietach, w końcu z jedną prędzej czy później będziesz musiał żyć pod jednym dachem, nie?

PS Zauważyłam, że podpisy są z małej litery! Ja się pytam, dlaczego? :P

Anonimowy pisze...

bo jestesmy ludzmi a ludzie to malo znaczace istoty. all we are is dust in the wind

Anonimowy pisze...

skibi bracie powiem Ci ze ja tez nie czuje urazy do kobiet z ktorymi mi nie "wyszlo" albo z ktorymi sie rozstalem :) z perspektywy czasu widze ze to skutkuje. A ex-girls sa jak cadillac'ki... nigdy Cie nie zawioda... :)

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

"Kurde, ten mój ekshibicjonizm doprowadzi mnie albo do zamkniętego zakładu, albo do największego szczęścia w życiu."

Do tego drugiego, wiesz, dobrzy ludzie nie trafiają do psychiatryka... Nie masz się o co martwić.


"Za te zdania o tym, że się już nie zakochasz otrzymasz ode mnie kuksańca w Toruniu."

A wiesz, że mi czasem trzzeba takiego solidnego kopa w tyłek?


"Fakt, nigdy nie wiemy kiedy nadejdzie czas na nas, ale jeśli zaczniemy o tym myśleć, martwić się tym, to zbzikujemy."

Hipokryta {:P}, Ty sam się lepiej zastosuj do tej rady... Ja znalazłam nieco inne wyjście... Cóz ani pochlebne ani rozsądne, ale egoistyczne. I... źle mi z tym, ale cóz poradzić.


"Nawet kochając platonicznie jestem szczęśliwy."

Czemu oszukujesz samego siebie? Chyba najlepiej wiesz ile razy cierpiałeś, ile miałeś doły. Fakt, czasem to przynosi ulgę, ale potem i tak ucina nam się te tymczasowe skrzydła.


"A żeby nie było za dużo cukru, jak to określiła pewna dziewoja, to powiem, że nieraz wkurzam się na kobiety."

No bo już się martwiłam, że w ogóle to trzeba będzie Cie chronić, bo inaczej zginiesz... ;) Schron wybudować wiesz ;)

No i...:
"Last night I aked my Angel..."

Pamiętaj!

Anonimowy pisze...

"moje serce obawia sie cierpien, powiedz mu, ze strach przed cierpieniem jest straszniejszy niz samo cierpienie i, ze zadne serce nie cierpialo nigdy, gdy siegalo po swoje marzenia..."

jakoś tak mnie naszło...
wybacz...

Anonimowy pisze...

"
Do tego drugiego, wiesz, dobrzy ludzie nie trafiają do psychiatryka... Nie masz się o co martwić.
"

Guzik prawda. Najwieksi ludzie konczyli w psychiatryku.

Anonimowy pisze...

"Guzik prawda. Najwieksi ludzie konczyli w psychiatryku."

Mi nie chodzi o największych tylko o ych zwykłych dobrych przyjanych...

Anonimowy pisze...

Moze na tym polega wielkosc?