piątek, 20 października 2006

Jakie to wnioski wyciąga człek w jeden piątek...

Dziś jest taki kolejny, zwykły piątek. Ale tak sobie pomyślałem trochę. Tak popatrzyłem na moją klasę, na którą dwie noty temu napsioczyłem. I kilka wniosków wyciągnąłem. No to je spiszę, jak to zwykle ja.

I tak sobie jak zwykle popatrzyłem na ludzi. I co zauważyłem? Że jednak będę dalej encyklopedią, terminarzem i negocjatorem. Znaczy chodzi o to, że ja tego tak nie widzę. Przeciwnie, pomoc drugiemu to nasz obowiązek względem bliźniego. Więc ja go spełniam, tak mi dyktuje moje głupie serce. A czy ktoś po prostu chce mnie wykorzystać, albo traktuje właśnie tylko w tych kategoriach, nie jako człeka, to już jego/jej sprawa. Nie moja. Wiem też, że są ludzie, którym ta pomoc jest potrzebna i tej im nie odmówię. Nikomu nie odmówię. Tylko proszę mnie nie nazywać żadnym dobrym człowiekiem... Ja jestem względem siebie, względem drugiego człowieka w porządku. Tak każe postępować mi serce i tak postępuje. Choć mam nadzieję, że jednak ludzie mi ufają i dlatego się do mnie zwracają o pomoc... A może ja się tylko łudzę? Wolę takie złudzenia. Pal licho to wszystko. Ważne by być względem drugiego w porządku. To jest w moim sercu i to tak jest. Każdy ma własne serce i sam w nim rozstrzyga wszystko... W to nie wnikam. A co do grup. To chyba ich nie ma. A może są? Może są. Ale ja w nich nie uczestniczę. Tu też każdy niech sam decyduje. Prawda jest taka: jedziemy wszyscy na jednym wózku. Pomoc jest konieczna. I ta pomoc ode mnie zawsze będzie. I nic w zamian nie chcę. Byleby tylko mnie nie wykorzystywano przez to.

Tak mi się włączyło Rape Me Nirvany... Hmmm...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

No, wiesz, ja tam Cię mogę przeprosić za to co wczoraj gadałam, bo wiem, ze niemiłą byłam, ale nie mogłam się powstrzymać. Moja wina, przepraszam. I w ogóle wiesz. Co już Ci raz powiedziałam to wiesz, i pamiętaj o tym Aniołku.

Anonimowy pisze...

Uh... Zycie... Kochaj... tylko tyle... wszystkich

Anonimowy pisze...

Taka prawda - wszyscy jedziemy na jednym wózku, ale każdy inaczej do tego podchodzi. Jednym zależy, inni mają gdzieś i liczą tylko na pomoc innym. Ja zaczęłam tą pomoc ograniczać , bo sama przez to mialam problem.