Jak to mówi mój szef - redaktor naczelny "Naszej Gazety Nidzickiej" - najtrudniej jest wymyślić tytuł. Ma rację. A może to po prostu wynika z mojego twierdzenia, że w tym dzienniku tytuł nie jest ważny. On i tak nie obejmie wszystkiego co chcę przekazać w tej jednej nocie. To przejdę może od razu do rzeczy. Ostatnio przerzucałem, przenosiłem dane z komputera mojego brata na mój. I znalazłem na tymże dysku bardzo dużo bardzo dobrej muzyki. Jedną z piosenek, które jako pierwsze przesłuchałem jest piosenka zespołu Turbo - Dorosłe dzieci. Coby dużo nie mówić, piosenka mnie uzależniła od siebie. Jest genialna. Pozwolę sobie wkleić tekst.
Nauczyli nas regułek i dat,
Nawbijali nam mądrości do łba,
Powtarzali, co nam wolno, co nie,
Przekonali, co jest dobre, co złe.
Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
Wyznaczyli czas na pracę i sen.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
Dorosłe dzieci mają żal,
Za kiepski przepis na ten świat.
Dorosłe dzieci mają żal,
Że ktoś im tyle z życia skradł.
Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz,
Okłamali, że na wszystko jest czas.
Powtarzali, że nie wierzyć to błąd,
Przekonali, że spokojny jest dom.
Odmierzyli każdy uśmiech i grosz.
Wyznaczyli niepozorny nasz los.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
Dorosłe dzieci mają żal,
Za kiepski przepis na ten świat.
Dorosłe dzieci mają żal,
Że ktoś im tyle z życia skradł.
To mi właśnie gra w duszy. Ten bunt. Mnie nie odpowiada świat taki jaki jest. Takiego świata nie chcę. Tylko pogoń za kasą, szpan, przelotne znajomości. A ja tu tkwię. Jednak chcę coś tu zmienić. Wbijają mi do głowy jakieś głupie reguły, jakieś zasady, które wg nich są dobre. A kto to "oni"? To ten system, to ta mentalność, to ta rzeczywistość. Ta, która nieraz mnie przytłacza. Ta, która chce ze mnie zrobić swojego niewolnika. Ale niedoczekanie. Nie zakują mnie w mentalne kajdany. A jeśli zakują to mojego trupa. Ale przecież jest dobrze... Otaczają mnie przyjaciele, ludzie, którzy czują do mnie chyba to, co ja do nich... Nieraz chciałbym obalić ten cały system poprzez jakieś protesty, wziąłbym flagę i pognał na czołgi. Ale cała doskonałość tego wszystkiego polega na tym, że nie zniewala nas nic oficjalnie. Mogę walczyć z tą głupią mentalnością, z tą mentalnością. I będę walczył. Tylko nie wiem czy samemu starczy mi sił. Jednak serce mam mocne. Tym sercem zburzę mur. Mur międzyludzki, mur na tym świecie. Ale samemu też ciężko walczyć...
"A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!"
Jacek Kaczmarski - Mury
Runą... muszą...
Piosenki na dziś: Turbo - Dorosłe dzieci oraz Kaczmarski - Mury
Pytania na dziś: A może ja wyolbrzymiam? A może jestem po prostu przewrażliwiony?
niedziela, 8 października 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
No sprawe tytułów już ammy załatwione:
Eva (21:25)
ja moge wymyślac tytuły do notek!
Timi (21:25)
dziękuję ale nie trzeba, tytuły niepotrzebne u mnie. To nie tytuł ma mówic
Eva (21:25)
ale ja kce!
Timi (21:25)
no i jak tu takiej nie posluchac
Eva (21:26)
no mozesz nie i już
Timi (21:26)
no jasne ze tak
Timi (21:26)
jak bedzie mi potrzebny tytul to poprosze :)
No! A co do reszty... to wkleje ci coś:
"Wyszedłem trzaskając obrotowymi drzwiami, radośnie powitał mnie niebieski asfalt. Spojrzałem na szklane domy ? betonowe łóżka świata, ujrzałem czerwony śnieg, zwany białym przez Stwórcę. Po pionowych ulicach ze smutnym uśmiechem poruszali się ludzie, jednakowe żywe roboty. Radosna czerń adwokatów Wszechmogącego kierujących zastojem bezbarwnej masy i granatowe khaki jednostek oficjalnie wybitnych budziła we mnie słodko-gorzkie uczucia. Nagle zauważyłem serdeczne drwiny i nie narzucające się wścibstwo tłumu żywych trupów. Mój żółty garnitur i błękitne buty powodowały przestraszoną pewność siebie jednostek sterujących. Na moją głowę okrytą różowym sombrero, spływały kolejne stada pociesznych gromów. Wybitni z wrodzoną sobie nieinteligencją piętnowali moją wolność w niewoli, a wysłannicy Stwórcy obrzucali mnie przeklętym błogosławieństwem jako tego, który nie należy do wspaniałego tłumu jednakowych. Widziałem ich jak szybowali w stronę rozrywki ? oferowanej im przez elitę, żywej maszynerii. Tylko już stamtąd nie wychodzili. Wylatywała tylko zielona krew i radośnie unosiła w nieprzejrzystym powietrzu. Ja poszedłem dalej... Zobaczyłem jak biała dziura w jezdni połknęła przeźroczystego rumaka na kwadratowych kołach. To przepełniło czarę mojej niepewności. Podszedłem do jednego z androidów i zerwałem mu z oczu różowe-czarne okulary ? nie chciał tego. Doskonali mówili o niezachwianym porządku i pełnej kontroli. Moje wszystko widzące usta nie chciały tego słuchać. Nagle zobaczyłem wyrwę w nieistniejącym murze. Wraz z niezainteresowaną Ciekawością przekroczyłem granicę między wszechświatami. Czekał na mnie tam zielony Spokój i złota Pasja. Po chwili zobaczyłem białą Drogę a na niej ubranego w czerwony strój człowieka. Podszedł do mnie, chwycił mnie za ramiona potrząsnął i powiedział:
?- Ogłosimy wybory i wybierzemy nowego Boga, bardziej ludzkiego i wyrozumiałego...?
Po czym odwrócił się podążył ścieżką. A Ja poszedłem za Nim."
Moze by tak ten caly swiat wysadzic...
A może?
Bo ja nie czuję tego zniewolenia.
Pogoń za kasą, grube imprezy, moi compadres, przelotne znajomości... kurcze to mój świat :) biorę z niego tyle ile się da albo nawet więcej, więc nic nie niszczcie ;P
PS. skojarzył mi się tekst starego hiphopowego kawałka...
"idę ulicą, patrzę wysoko,
otwieram oko, zamykam oko,
życie jest spoko, gdy wiesz jak żyć,
palisz to pal, pij gdy chcesz pić..."
jak zwykle odbiegam od tematu, ale chciałam Ci wkleić taki mały fragment mojej -ekhm- 'twórczości' :P
uśmiecham się
patrzę w Twoją stronę
czy chociaż raz zwróciłeś na mnie uwagę...?
Ty, który masz do wyboru
zwykłą mnie
i tysiące lalek porcelanowych...
umiesz mnie dostrzec,
zobaczyć wśród tej sztuczności...?
niewielu jest już takich,
co nie kryją się pod żadną maską...
i ja pomiędzy nimi...
czekam,
tak czekam na Ciebie...
tylko pośpiesz się,
trudno wystać w miejscu - nogi bolą...
//
mam nadzieję, że zrozumiesz ukryty sens ;)
peace V
Prześlij komentarz